Komentarz do 5 odcinka „Praktycznej historii Tarota”
Bezspornym jest, że pochody Trionfo oraz inspirowane nimi dzieło Petrarki stanowiły punkt wyjścia do stworzenia Arkanów Wielkich Tarota. Nie dysponujemy dziś jednak żadnymi dokumentami (wspomnieniami, notatkami, umowami), które w jakikolwiek sposób opisywały by, jak to się stało. Dlatego najuczciwszym wydawało mi się zamknięcie treści tego odcinka podcastu w formie czysto fabularnej.
Niektóre postacie tej historii są prawdziwe: Piccarda Bueri, Giovanni di Bicci de’ Medici, Niccolò Niccoli, Kosma I Medyceusz i Francesco Filelfo są postaciami historycznymi, a ich życiorysy, funkcje, wzajemne relacje, jak i animozje pozostały niezmienione.
Prawdziwe są też nawiązani do zakazanej gry naibbe, jak zostaje ona nazwana w dokumencie ustanawiającym florencki zakaz w 1376 roku. Uprzednio często zakazywano nie całego systemu, ale konkretnej gry, np. zakaz „a zara” lub „a zardum” dotyczył określonej gry w kości, a nie kości jako takich. Podobnie było z kartami. We włoskich zakazach najczęściej pojawia się gra nayib, naibi, naibbe.
To właśnie tej gry dotyczy najbardziej znany florencki zakaz naibbe z 23 maja 1376 roku. Nie jest to jedyne ograniczenie z tamtych czasów.
Również Campi – w statucie z 1410 zabrania gry naibi, a w S.Pietro in Mercato (Montespertoli) w 1399 naibi było już zakazane, lecz we wzmiankowanym roku karę za złamanie zakazu zredukowano z 30 do 20 soldów. Ta akurat notatka w swym pełnym brzmieniu wskazuje też jednoznacznie, że naibi to nazwa gry, a nie kart jako takich.
Jednak w statucie Santa Maria a Monte z roku 1391 zakazuje się pod karą 20 soldów wszystkich gier karcianych, robiąc później (o dziwo!) w 1419 wyjątek dla właśnie gry naibi, jednak w 1445 zostaje przywrócony zakaz na absolutnie wszystkie gry.
Na początku XV wieku Sesto Fiorentino wielokrotnie znosi i wprowadza zakaz gry w karty, by w końcu w 1427 zezwolić na grę w karty wyłącznie obywatelom Florencji.
W 1423 r., św. Bernardyn ze Sieny w kazaniu „Charticelles seu Naibos” potępia talię liczącą 56 kart (w tym damy), nie wspominając o kartach typu „atutti” czyli Arkanach Większych – co sugeruje, że albo one wówczas nie istniały, albo nie były jeszcze powszechnie znane, albo były akceptowane.
Opis kazania zawiera też odniesienia do rytowników kart, co może sugerować, że piętnowane było powielanie kart metodą grafiki. Święty poucza też rytowników, by tworzyli nie karty, a dzieła zbożne, przedstawiające symbole religijne. Kazanie z 1423 ma też zatem charakter wywierania wpływu na drukowane media, nie dopuszczenie do rozprzestrzeniania się ikonografii innej niż katolicka.
Troszkę inaczej sprawa wygląda za Pirenejami. Barceloński kupiec Nicolau Sermona w spisie inwentarzowym z 1380 odnotowuje wśród swej oferty: talię nayps licząca 44 karty.
W dokumencie z 1421 Jaime Estalos zostaje przedstawiony jako „Grabador de naipes”, czyli „rytownik (kart) naipes”. Przyjąć należy zatem, że w tym roku „naipes” na terenach dzisiejszej Hiszpanii funkcjonuje już jako nazwa kart do gry. Notatka barcelońskiego kupca świadczy zaś o tym, że nayps było grą nietypową i wymagało nietypowej talii kart. Niekompletna Baraja Morisca (1390), pierwsza zachowana w większej całości talia kart liczyła ich 48, czyli tyle ile dzisiejsza talia kart z Hiszpanii. Talie włoskie, niezależnie od kolorów, liczą kart 40. Notatka Katalończyka jest absolutnie jedynym śladem istnienia talii liczącej kart 44. Do tej pory nie odnaleziono żadnej talii starszej niż 1390 i na tyle kompletnej, by stwierdzić ile liczyła kart. Skoro twórcy znanych dziś talii z XV wieku unikają talii z 44 kartami, podczas gdy istnieją talie z 32, 36, 40, 48, 52, 56 kartami. Brak w tym układzie talii o 44 kartach jest więc zastanawiający.
Możliwe, że gra i 44 karty do naibi były piętnowane również obyczajowo, nie tylko statutami, na przykład podczas kazań, czy choćby zarządców miejsc, gdzie gra mogłaby się odbywać (moja tawerna, moje zasady, więc tej akurat gry zabraniam).
Trochę światła na sprawę rzuca tu też zasada z Sesto Fiorentino, czyli, że gra w karty jest wyłącznym przywilejem posiadających obywatelstwo florenckie, a zatem gra ta zabroniona jest obcym.
Swego rodzaju dowodem unikania gry naibbe i 44 kart może być też wspomniana Baraja Morisca. Charakterystyczny as ze złamanym mieczem mógł stanowić nawiązanie do reguł naibbe, jeśli w grze tej występowały np. matadory, czyli karty bijące wszystkie inne. Do dziś w lombrze (org. Renegacie), bardzo starej grze pochodzącej z Półwyspu Iberyjskiego, as mieczy jest najwyższym matadorem. Złamany miecz na asie, mógł znaczyć po prostu: w naib tymi kartami nie gramy.
I to właśnie z tych rozważań zaczerpnąłem wątek, talii zakazanej oraz kart istniejących jakby w drugim obiegu. Po prostu tworzonych ręcznie dla własnych potrzeb, możliwe że nie służących do gry.







